Moja antybiografia

Wszystko zaczęło się wiele lat temu - pewnego razu, była sobie mała dziewczynka która marzyła o zamieszkaniu w szklanym pałacu, o noszeniu pięknych, długich, świecących sukni, o graniu koncertów na największych scenach świata, o byciu najbardziej kochaną istotą na tej ziemi, a przede wszystkim - o pięknym życiu wypełnionym tylko miłością i szczęściem.
 

Tak jak ta pani w telewizji!*
 

No dobra.
 

Może nie do końca... ;-)
 

Chociaż, jest to po części prawdziwe. Byłam otoczona muzyką od dnia w którym się urodziłam (a właściwie jeśli wierzyć moim rodzicom, muzyka AC/DC była mi objawiona poprzez słuchawki umiejscowione na brzuchu mamy na długo przed dniem w którym pojawiłam się na tym świecie!). Na samym początku mojej drogi, otoczona przyjaciółmi moich rodziców (studentów muzyki), uczyłam się chodzić przy akompaniamencie wielu głośnych prób różnych zespołów w budynku akademika. Trochę później, choć mogło się wydawać że minęło dopiero kilka chwil, stało się moim zwyczajem pisanie listów do Świętego Mikołaja w których prosiłam o przenośną scenę z nagłośnieniem i pełnym oświetleniem (oświetlenie było niezmiernie ważne - i miało być we wszystkich kolorach tęczy!), po to żebym mogła zacząć ćwiczyć i przygotowywać się na swoją przecież niezwykle świetlaną przyszłość! Wszystko później zmierzało w tym samym kierunku - jedną z moich ulubionych historii jest gdy podobno postanowiłam ustawić wszystkie klucze w gitarze taty w tej samej pozycji... oczywiście pomagałam, chcąc mu ją naprawić! :-)
 

Przewijając do dnia dzisiejszego - to marzenie zawsze było nieodłączną częścią mnie - mimo że wielokrotnie zmieniało kształt i przybierało różne formy. Wszystko czego miałam szczęście w życiu doświadczyć - sukcesy i porażki, miłość i niechęć, związki i przyjaźnie które pojawiały się a następnie odchodziły, ludzie którzy dodawali mi skrzydeł i którzy ściągali mnie w dół - sprawiło że stworzyłam inną, bardziej dojrzałą relację z muzyką. Zaczęłam słuchać - bardziej niż próbowałam odtworzyć to co już istniało. Zaczęło chodzić o wchłanianie, czucie, szanowanie i tworzenie partnerstwa z muzyką. Nagle przestało się liczyć gonienie wizji o perfekcji, którą stworzyłam w swojej głowie jako mała dziewczynka, a której pozwoliłam mnie pochłonąć.
 

Sama siebie doprowadzałam do szaleństwa, widząc świat tylko w czerni i bieli, bez przerwy analizując tylko dwa końce w tym moim wyimaginowanym spektrum.
 

Muzyka jest trudnym nauczycielem - ale również bardzo mądrym.
 

Mam za sobą różne doświadczenia, z wieloma zespołami, muzykami i innymi artystami - i każde z nich czegoś mnie nauczyło. Jestem za nie wdzięczna, i kiedyś postaram się podziękować każdemu z osobna - bo tylko dzięki tym wydarzeniom jestem teraz w miejscu w którym jestem. Będę dozgonnie wdzięczna ludziom, którzy angażowali się ze mną w różne projekty - nawet kiedy nie byłam najlepszym muzykiem, czy nawet najlepszą wersją samej siebie. Pomimo że wszystkie te doświadczenia były niesamowicie wartościowe, nigdy nie czułam się do końca spełniona - i nie byłam w stanie zrozumieć dlaczego. Osiągnęłam kilka sukcesów, ale również wielokrotnie mocno upadałam. I to od tych porażek wszystkiego się nauczyłam.
 

Zdaję sobie sprawę że ten tekst staje się strasznie długi, jeśli dotrwałeś/aś do tego momentu, [musi ci się bardzo nudzić] musisz być świetnym człowiekiem i mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi!
 

Nadszedł w moment w którym zdałam sobie sprawę że nie spędziłam tych wszystkich lat ucząc się śpiewać, grać na pianinie i gitarze, ucząc się o całej tej pokręconej teorii muzyki, stresując się przed każdym wyjściem na scenę, i dawać okropne jak i te dość dobre występy, żeby teraz chować się w domu za parawanem pracy i problemów dnia codziennego. Tak, to na pewno byłoby dużo prostsze, i definitywnie mniej przerażające - ale jest kilka bardzo ważnych dla mnie osób które wierzą we mnie bardziej niż ja w siebie kiedykolkwiek wierzyłam i będę wierzyć - i to są osoby których nie chciałabym zawieść.
 

A więc, jestem tu.
 

Nie będę próbowała zdefiniować się przez pryzmat żadnego z typów muzyki (więcej na ten temat później!), ponieważ moje inspiracje zaczynają się na zespołach jak Whitesnake, AC/DC i Toto, następnie zahaczają o takich wykonawców jak Whitney Houston, Mariah Carey i Christina Aguilera, a kończą się na artystach jak Alicia Keys, Jamiroquai czy Eva Cassidy. Nie ma tu żadnego schematu - i przynajmniej póki co, nie będę wymagać od siebie stworzenia go.
 

Może chcesz zapytać - więc co ty chcesz do cholery osiągnąć?
 

I obiecuję że jak tylko znajdę zwięzłą i przejrzystą odpowiedź na to pytanie, z wyraźnie zarysowanymi celami i ramami czasowymi - na pewno się nią z Tobą podzielę.
 

Do tego czasu, bądź wyrozumiały i po prostu słuchaj. Pójdź ze mną w tą przedziwną podróż. Może znajdziesz tu też coś dla siebie.
 

- Aleksandra Rogalska (ARia)
 

*Obiecuję że powiem skąd się to wzięło już niedługo! :)

Współpracuję z:

sas.png
LAVA.png
WallyStudio_Duzy.jpg

© 2020 by ARia